puste niebo?

IMG-20161204-WA0018.jpgSąd ostateczny jest tą tajemnicą wiary, która chyba najbardziej rozpala wyobraźnię chrześcijan. Zazwyczaj kojarzy się on z czasem wielkiego ucisku i wielkiej grozy, kiedy to Pan nad panami przyjdzie po to, by dokonać pomsty nad niewiernymi. Sztuka chrześcijańska zna wiele przedstawień tego budzącego trwogę momentu. Na tych przedstawieniach oprócz pełnego chwały Chrystusa-Sędziego przedstawiony jest także los zbawionych, którzy przez aniołów prowadzeni są do nieba i los potępionych, którzy w wielkim przerażeniu prowadzeni są na miejsce kary lub są po prostu strącani w płomienie piekielne.

Tego typu obrazy, zaczerpnięte oczywiście z Biblii, w pewien sposób wpływają na nasze myślenie o „rzeczach ostatecznych” – zwłaszcza na wyobrażenie o piekle. Swoją drogą, jest to bardzo dziwne, że chrześcijanie, którzy są powołani do odziedziczenia Królestwa Bożego, skłonni są raczej wyobrażać sobie piekło aniżeli niebo.

Współcześnie oczywiście sytuację mamy jeszcze bardziej skomplikowaną, ponieważ samo piekło, jego realność i potencjalność zostały w pewnym sensie wyparte ze świadomości wierzących. W teologii powstają nurty kwestionujące faktyczne istnienie piekła lub stwierdzające, że piekło co prawda istnieje, ale ze względu na nieskończoną miłość Boga, pozostaje puste. Koncepcje te, pomimo swojej niepewności są mimo wszystko bardziej uzasadnione niż myśl, że piekło to miejsce nieugaszonych płomieni, w którym potępieni gotowani są w smole i poddawani okrutnym torturom przez rogatych diabłów, usatysfakcjonowanych tym, że mogą znęcać się nad upadłym człowiekiem. Co jest ciekawe w tego typu obrazach demony, które przecież również zawiniły, nie są poddawane podobnym torturom, a same w sobie jawią się jako pełni złośliwości realizatorzy sprawiedliwości Boga, któremu skończyła się cierpliwość i miłość względem człowiek – obraz wprost obrażający Boga. I być może ze względu na to, że Bóg jest nieskończoną miłością i nie przystoi przedstawiać Sądu i piekła w taki sposób, który godziłby w Jego nieskończone miłosierdzie, pojawiają się koncepcję redukujące realność mąk piekielnych. Czy jednak są prawdziwe one? Czy piekło istnieje i czy jest miejscem w którym dokonują się nieustanne, wymyślne tortury? W rzeczywistości mówienie o niebie, piekle i czyśćcu jako o miejscach jest jedynie metaforą. A samo piekło jest o wiele gorsze niż najgorsze tortury. Ale zanim o tym powiemy, przyjrzyjmy się pewnej ikonie.

IMG-20161204-WA0018.jpg

Istnieje ikona przedstawiająca triumfującego Jezusa, który przybywa by dokonać Sądu. Uderzające w ikonie jest to, że obok triumfującego Chrystusa, apokaliptycznych Aniołów oraz ludzi potępionych, brakuje na ikonie tych, którzy zwyciężyli i dostąpili zbawienia. co na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie jakby ikona była przeciwwagą dla teorii „pustego piekła”.

Jak zostało już wspomniane, piekło, niebo i czyściec bardziej są stanami człowieka, w których może się ona znaleźć po śmierci i sądzie. Zanim jednak dokładniej spróbujemy się zastanowić, na czym polega każdy z tych stanów, spróbujmy zobaczyć, co ikona mówi nam na ten temat.

U samej góry znajdują się czterej jeźdźcy, którzy jednocześnie są czterema Aniołami z Apokalipsy, i którzy mają władzę wyrządzić krzywdę każdemu stworzeniu. Są uzbrojeni i gotowi do ataku. Ikona zatem przedstawia zarówno czasy ostateczne, jak i paruzję, w której pojawia się na białym koniu Król królów, czyli Chrystus.

Na dole znajdują się pokonani potępieni. Ich ciała są wyblakłe, jakby pobawione życia. Są również nierealistycznie zdeformowane. Na ikonie nie ma jednak krzątających się wokół nich diabłów z widłami. To jednak nie oznacza, że w piekle, wśród potępionych nie ma duchów upadłych. Ikona po prostu nie ukazuje ich losu, jako czegoś odrębnego. W piekle nie ma podziału na oprawców i ofiary. Wszyscy są dotknięci cierpieniem.

W centrum natomiast znajduje się pełen chwały Chrystus. Koń na którym przybywa jest przedstawiony w dynamicznej pozie. Sam Zbawiciel natomiast jest jakby nieporuszony. Oznacza to, że samo powtórne przyjście Jezusa będzie czymś na wskroś dynamicznym. Święty Paweł porównuje moment paruzji do błyskawicy, która w jednym momencie, z ogromnym impetem rozświetla wszystko. Chrystus natomiast sam w sobie jest niewzruszonym władcą, kamieniem węgielnym. Alfą i Omegą. On po prostu trwa.

Zbawiciela otacza mandorla w kształcie koła, co oznacza, że nadejście i ujawnienie się chwały Bożej nie jest tymczasowe, ale totalne i ostateczne. Tutaj Królestwo Boże i Chwała Chrystusa zaczynają jaśnieć w sposób absolutny. Umiejscowienie w centrum oznacza również, że właśnie Chrystus jest kluczem rozumienia całej sceny. On jest tym, wobec którego dokonuje się Sąd. W pewnym sensie możemy nawet powiedzieć, że nie tyle Chrystus dokonuje sądu, ale On sam, Jego obecność jest Sądem.

Myślenie jakoby Bóg mógł sam potępić człowieka w jakimś zewnętrznym akcie faktycznie uderza w prawdę o Jego miłości i rodzi fałszywy Jego obraz. W sądzie jednak nie chodzi o zewnętrzny akt Boga, ale o wewnętrzne ujawnienie najgłębszej prawdy o człowieku. Sądzeni będziemy w gruncie rzeczy z miłości. Zatem sąd sam w sobie będzie jakby momentem weryfikacji ile miłości w nas jest. A oznacza to, że będzie on niczym innym niż odkryciem ludzkiej wspólnoty z Bogiem.

Na ikonie cała scena rozgrywa się i organizuje wobec centralnej postaci Zbawiciela. I również na sądzie wszystko stanie się jawnie odniesione wobec osoby Chrystusa. Jak sobie więc wyobrazić to czym jest piekło?

Analogicznie możemy sobie wyobrazić ów stan do sytuacji skrajnego egoizmu. Istnieje taki egoizm, który wzdryga się na ludzkie dobro. Są takie sytuacje, kiedy człowiek jest tak zapatrzony w siebie, że uważa, że sam jest centrum świata i sam sobie wszystko zawdzięcza. Słowem które to najlepiej określa jest pycha – korzeń upadku, albo jeszcze lepiej chełpliwość. Człowiek chełpliwy i pełen pych, kiedy by mu wskazać, że jego sukces (jego blask) jest zasługą kogoś innego, nawet jeśli faktycznie został obdarowany, to jest w stanie znienawidzić swojego dobroczyńcę. Bo przecież nikt inny, tylko ona sam jest swoim światłem. Jeszcze inaczej możemy sobie wyobrazić namiastkę piekła, która rodzi się z nienawiści do kogoś. Bywa tak, że ludzie chorobliwie kogoś nienawidzą. Wtedy nawet jeśli znienawidzona osoba ofiarowałaby pomoc tej, która ją nienawidzi, to nawet jeśli nienawidzący byłby w rozpaczliwej sytuacji, odpowie: „od Ciebie nie chcę!”. I to jest właśnie istota piekła.

Na końcu czasów, okaże się, że wszystko co mamy i czym jesteśmy jest nieskończonym darem Boga. Miłość do Boga w sercu człowieka eksploduje jeszcze większym płomieniem względem Najwspanialszego Stwórcy – i to jest niebo. Egoizm, który w takim stanie rzeczy będzie widział zagrożenie dla własnego „ja” zareaguje rozpaczą i nienawiścią jest piekłem. Wstyd z powodu własnej obojętności względem tak wspaniałego Boga, świadomość która pojawi się w momencie poznania Tego, który w ukryciu nieskończenie kochał, cały czas pozostając niezauważany, pogardzany i obrażany ludzkim grzechem jest czymś co nazywamy czyśćcem. Jest to stan podobny do uczucia, kiedy kogoś przez dłuższy czas obrażamy, lekceważymy i zniesławiamy, bo myślimy że ten ktoś taki jest, a w końcu w pewnym momencie dowiadujemy się o jakimś niezwykle szlachetnym czynie tego kogoś względem nas. Jest to zatem moment w którym rodzi się ogromne zawstydzenie, bo myśleliśmy, że ten ktoś jest zupełnie inny, a tu okazuje się, że on jest tak wspaniały, a myśmy mu tyle zła wyrządzili… Jest to więc coś na kształt czucia wstydu względem własnej postawy i pragnienia wynagrodzenia spowodowanego nagłym olśnieniem miłości. Niebo, czyściec i piekło są zatem ewidentnymi i jawnymi relacjami względem Boga.

Powyższy opis może jednak sugerować, że owe stany są zaledwie „uczuciami” – co prawda ostatecznymi i nieskończonymi, ale jednak tyko uczuciami. Ludzkie przeżycie czyjejś obecności jest tutaj oczywiście w pewnym sensie metaforą. Oczywiście sąd i rzeczy ostateczne są wynikiem właśnie wzajemności ostatecznej. Ale ich zakres i intensywność nie należą jedynie do sfery uczuć. Relacja z Bogiem nie jest bowiem relacją zewnętrzną, ale wewnętrzną, istotową.

I tak, jak w naszym zwykłym życiu potrafimy nienawidzić kogoś kto nas kocha, tylko dlatego, że egoizm nie pozwala nam być zależnymi, tak w rzeczywistości ostatecznej okaże się, że Bóg nie tylko kocha nas na sposób zewnętrzny, ale jego miłość jest podstawą naszego istnienia. Jemu zawdzięczamy każde tchnienie i każde uderzenie serca. Jego darem jest nie tylko to, kim i jacy jesteśmy, ale w ogóle to, że jesteśmy. Zatem owo „uczucie” które brzmi „od Ciebie nie chcę!” i które potęguje nienawiść, ból i wstyd, dotyczy tutaj nie tylko zewnętrznego daru i zewnętrznej miłości, ale całego swojego własnego istnienia. Kiedy okaże się kim jest Bóg, potępionych będzie nieskończenie bolał każdy skrawek ich istnienia, Każdy atom ciała i każdy akt duszy będzie powodem niezrównanego cierpienia. To prowadzi do pewnego paradoksu, bo potępiony nie tylko nienawidzi Boga, ale również nienawidzi każdego daru Boga, a sam jest przecież największym darem Boga jaki otrzymał. Człowiek potępiony jest zatem człowiekiem zdeformowanym w swoim człowieczeństwie, cierpiącym na granicy bólu istnienia i bólu nieistnienia, spadającym nieustannie w nieustanną śmierć. Piekło zaś jest nieskończone, bo nieskończona jest miłość Boga – a ona dla potępionych jest źródłem największego cierpienia. I to wszystko pokazuje ikona – zdeformowani ludzie wobec Chrystusa.

Czyściec jest również stanem nie tylko uczucia wstydu, ale owo czucie jest czymś, co przenika całą ludzką istotę. Jest to zatem wstyd istotowy. Czyściec więc różni się od piekła tym, że owo dostrzeżenie ewidentności Boga stojącego u podstaw naszego istnienia, powoduje Ból z powodu naszego niesprawiedliwego egoizmu. Sam Bóg natomiast zniewala i zachwyca swoim pięknem. A im większe jest to piękno (ono jest nieskończone!) tym większy ból i wstyd z powodu własnego grzechu. To cierpienie jest jednak cierpieniem oczyszczającym. Ono powoduje nienawiść nie do Boga, ale do każdej cząstki w sobie samym, która Boga obraziła i która się względem Niego buntowała. On przecież zasługuje na wszystko. Miłość w człowieku w momencie czyśćca eksploduje, i potępia wszystko w człowieku, co się jej sprzeciwia. Miłość spala w ten sposób każdą cząstkę ludzkiego egoizmu – bo liczy się tylko On, a to co Mu nie służy, nie ma racji bytu w rozkochanym człowieku. Czyściec na ikonie nie został oczywiście nawet zasygnalizowany. Teologia prawosławna odrzuca katolicką koncepcję czyśćca jako heretycką, ze względu na to, że upatruje w niej tezę, jakoby Bóg był źródłem cierpienia. W rzeczywistości jednak Bóg w katolicyzmie nie jest źródłem cierpienia. Źródłem cierpienia jest grzech postawiony wobec Boga-Miłości.

Czym jest niebo w takiej interpretacji…? Czy w ogóle ma ono rację bytu? Czy istnieje ktoś, kogo nic nie boli w spotkaniu z Chrystusem? Wydaje się, że istnieją tutaj dwie możliwości: albo niebo jest czymś w gruncie rzeczy nieosiągalnym dla człowieka i dlatego ikona go nie przedstawia, co jednak z punktu widzenia Ewangelii jest niemożliwe, albo jest czymś tak wzniosłym, że ikona nie ośmiela się o nim mówić. Bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ośmieli się jasno wyrazić czym ono jest. Ikona zatem nabożnie milczy: nie przedstawia zbawionych w postaci rozanielonych amorków szybujących na chmurkach, bo to jest zbyt naiwne. Nie przedstawia ich w krainie dobrobytu, gdyż to jest zbyt przyziemne. Niebo to przecież zjednoczenie w totalnej miłości Boga z człowiekiem. Jak zatem mogłoby być możliwe opisanie lub przedstawienie tej istotowej wzajemności?

Coś takiego udało się jednak na ziemi jeden, jedyny raz. I to udało się Bogu a nie człowiekowi. Bóg pokazał taką wzajemność, a nazywa się ona: „Chrystus”.

Istnieje więc także trzecia ewentualność: głównym tematem ikony jest nie tyko Sąd, ale też i chwała zbawionych. Zbawieni to przecież ci, którzy są w Chrystusie: są oni w centrum, otoczeni chwałą, pełni majestatu, przeniknięci Bogiem. A wszystko co istnieje rozpoznaje swoją wartość i znaczenie wobec nic. Ikona Sądu, w modlitewnej kontemplacji jest zatem ikoną nadziei, tak samo zresztą jak Księga Apokalipsy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s