hermeneutyka ikony – część I

            IMG_20170312_200434.jpgNa wasze prośby publikujemy część wykładu z cyklu „Teologia Piękna”. Mamy nadzieję, że pomoże to w lepszym przyswojeniu i poprowadzi do głębszej modlitwy ikoną.

Ikona nie jest jedynie przedmiotem materialnym, nie jest tylko dziełem sztuki. Teologia ikony świadczy, że jest ona wyrazem Boskiej prawdy, jest „oknem”, a więc czymś z pogranicza światów: Boskiego i ludzkiego. Jeśli zaś sama struktura i natura ikony w jakiś sposób wykracza poza świat stworzony, to wszystko co stworzone okazuje się być zbyt małe, żeby zmieścić bogactwo mieszczące się na ikonicznej desce. Sytuacja wygląda tutaj zasadniczo jak z dogmatami, albo z Pismem Świętym. Z jednej strony Biblia jak i sformułowania dogmatyczne są po prostu pewną formą wypowiedzi czy narracji, a z drugiej treść, która się mieści w tych ludzkich wyrazach i zdaniach jest niepojęta. I to nie tylko niepojęta objętościowo (Pismo i dogmaty można interpretować w nieskończoność coraz bardziej zgłębiając ich treść), ale też niepojęta istotowo (istnieje taki próg rozumienia Pisma i dogmatów, po przekroczeniu którego ludzkie słowo i myśl załamują się). Ikona zatem jest takim obrazem, który w trakcie czytania staje się żywy, a to co w ikonie zaczyna tętnić życiem przekracza powierzchnię wizerunku, zaciemnia ją, stawiając człowieka oko w oko z Niepojętym.

 

Hermeneutyka Bosko-ludzka

 

Jednak jeśli ikona jest pewnego rodzaju medium graficzno-werbalnym, które prowadzi do rzeczywistego spotkania, i to spotkania dwóch istot skrajnie innych (Bóg i człowiek), które pomimo nieskończonej różnicy charakteryzuje podobieństwo (człowiek jest podobny do Boga) i skoro w takim znaczeniu ikona jest jakby granicą dwóch światów i medium relacji między dwoma światami, to to, co ludzkie w rozumieniu ikony odgrywa pewne znaczenie. Nasze ludzkie wysiłki nie są więc zupełnie nieistotne. Po ludzku przecież musimy nauczyć się odczytywać, rozumieć, oczekiwać… Musimy pojąć zasady dialogu i relacji i to nie tylko relacji z osobą, ale relacji z Panem. Musimy nauczyć się pokory, żeby nie starać się wydobyć siłą tego co ikona kryje, bo przecież gwałtem nie da się poznać drugiej osoby, a Boga już całkowicie nie da się tak dosięgnąć. Nauka czytania ikon wymaga nade wszystko pokornej kontemplacji pełnej oczekiwania na Pana, który sam zechce przemówić – i to przemówić wypowiadając swoją nieskończoną istotę w naszym, ludzkim, skończonym słowie, obrazie, ikonie…

Ikona w takim znaczeniu jest podobna do spotkania z żywym Chrystusem – jej istnienie zasadza się przecież na chrystologii. Spory ikonoklastyczne są sporami chrystologicznymi, a argumentacja przemawiająca za zasadnością nie tylko sporządzania, ale i oddawania czci ikonom jest argumentacją chrystologiczną. Skoro bowiem Chrystus jest obrazem Boga niewidzialnego, to niemożliwe staje się możliwe.

 

Biblijny wymiar ikony

 

W ten sposób ikona staje się również podobna do Słowa Bożego. Słowo jest bowiem takim rodzajem narracji, który mieści w sobie prawdę Bożą. Ikona faktycznie względem Pisma jest wtórna. Nie sposób pisać ikony, bez znajomości Pisma, ale też nie sposób rozumieć ikony bez tej znajomości. Św. Hieronim mawiał, że kto nie zna Pisma Świętego ten nie zna Chrystusa. I oczywiście nie chodzi tutaj o jakieś wybitne umiejętności egzegetyczne, czy o znajomość treści poszczególnych ksiąg. Żeby móc zagłębić się w przestrzeń ikony, należy najpierw zagłębić się w przestrzeń Pisma, co oznacza nie tyle poznanie treści, ale głęboką medytację nad nią, która prowadzić ma do głębokiego przeżycia uobecniającej się, opowiadanej przez Pismo Prawdy.

Jeśli chcemy pisać lub czytać ikony, to powinniśmy znać nie tylko język ikony, ale znać unikalny świat o którym ten język opowiada. Czym innym jest bowiem znać poszczególne gesty i symbole, a czym innym jest znać język narracji opowieści ikonicznej. Ikona bowiem w swoim obrazie uobecnia i opowiada treść Objawienia. Każde przedstawienie ikoniczne nie jest samodzielne, ale jest pewnego rodzaju reprezentacją lub substytutem Słowa. Zatem, żadna ikona nie jest autonomiczna względem Objawienia. Faktycznie, patrząc na ikonę można się domyślać jej przedstawienia bez znajomości Biblii, ale będzie to jedynie błądzenie przez mgłę. Właściwym desygnatem ikony jest bowiem zawsze opowieść biblijna, lub treść objawionej doktryny. W przypadku ikon świątecznych sprawa jest oczywista – ikony te przedstawiają wydarzenia opisane w Biblii lub przekazane przez Tradycję. W przypadku ikon świętych jest jednak podobnie – ikony te przekazują silny ładunek doktryny chrześcijańskiej, zrealizowanej w świętym. I dlatego przez każdy wizerunek świętego prześwituje blask Chrystusa Zmartwychwstałego. Ikona jest zatem graficzną reprezentacją Słowa. Natomiast to, co nazywamy językiem ikony, którego czytania możemy się nauczyć (gesty, znaczenie barw itp.), są z jednej strony elementami wyrazu owej prawdy pierwotnie osadzonej w Słowie, a z drugiej są pewnymi narzędziami interpretacyjnymi prawdy wyrażanej przez ikonę. Kiedy więc ikona przedstawia jakąś scenę ewangeliczną, to niezbędne dla zrozumienia treści ikony jest znajomość owej sceny ewangelicznej. Natomiast znaczenie symboli pogłębia jej rozumienie. Bo to nie jest przypadek, że postacie na ikonie mają szaty w konkretnych barwach, o czym Ewangelia bezpośrednio nie mówi. Ewangelia odczytana w kontekście całej Biblii mówi na przykład, że Maryja jest Córką Królewską, a ikona przyodziewa ją po prostu w purpurową szatę.

Ikona jest więc pewnego rodzaju przekładem Biblii z języka werbalnego na język artystyczno-graficzny. Ale ta metafora przekładu też nie jest precyzyjna. Bo przecież Objawienie pierwotnie nie jest pismem. Słowo nie stało się pismem, chociaż zazwyczaj tak nam się wydaje i tak traktujemy Biblię, jako bezpośrednie objawienie Prawdy Bożej. Słowo (Logos) tymczasem stało się ciałem (sarx) i zamieszkało między nami. Objawienie zatem w swojej najbardziej pierwotnej formie jest wydarzeniem, jest wejściem Boga w ludzką historię. Objawienie w ten sposób jest czymś w najwyższym stopniu realnym i egzystencjalnym. Bóg nie wszedł między karty księgi, ale wszedł w nasze życie. Natomiast to wydarzenie pod natchnieniem Ducha zostało opowiedziane na kartach Pisma w sposób nieomylny (oczywiście nie pod względem faktograficznym, ale egzystencjalnym i duchowym).

Skoro jednak to wydarzenie zmieściło się w słowie opowiadanym, a następnie spisanym, to zmieścić się też może w słowie namalowanym. Zatem ikona w swojej podstawowej wymowie i funkcji, podobnie jak Pismo, nie ma tylko pouczać i przywoływać, ale ma prowadzić do doświadczenia, spotkania, do pierwotnego wydarzenia w którym Bóg po prostu staje się Tym, który Jest!

 

Liturgiczny wymiar ikony

 

W ten sposób ikona naturalnie wpasowuje się w swoje właściwe miejsce, którym jest liturgia. Liturgia bowiem od zewnętrznej, formalnej strony jest zbiorem rytów i symboli – tak na nią można patrzeć oczyma pozbawionymi wiary. Dokładnie tak samo na ikonę, jako na dzieło symboliczne spogląda człowiek niewierzący w galerii sztuki. Spojrzenie wiary jednak przemienia ów zbiór symboli tak, ze liturgia staje się rzeczywistością obecności Boga i wydarzeniem Jego spotkania. Pamiątka (gr. anamnesis), o której mówią ewangelie i którą sprawujemy w świątyniach nie jest tylko wspomnieniem ale jest uobecnieniem jedynej ofiary Chrystusa, która dokonała się przed dwoma tysiącami lat. Ikona umieszczona wewnątrz liturgii wpasowuje się w nią zarówno pod względem zewnętrznej formy, jak i pod względem wewnętrznego znaczenia. Ona również jest miejscem uobecnienia Boga. Co więcej, w Kościołach Wschodnich ikona jest traktowana jako sakrament, a jak wiadomo sakrament jest widzialnym znakiem niewidzialnego, lecz obecnego i działającego Boga.

Nie jest więc przypadkowe, że ikonę otaczamy czcią i wobec niej obowiązuje nas również rytuał. Przed ikoną zapalamy na przykład świece ofiarne (tzw. ofirki). I tutaj znowu wydaje się, że płomień świecy zarówno pod względem estetycznym jak i teologicznym, wewnętrznym idealnie komponuje się z ikoną. Światło świec wydaje się być idealnie pasujące do rozświetlenia, a nawet do spotkana i wydobycia światła ikony. W świetle świec ikona ożywa nie tylko na płaszczyźnie teologicznego znaczenia, ale ożywa również pod względem estetycznym.

Na paleniu świec ofiarnych przed ikoną rytuał z nią związany się nie kończy. Ikonę całujemy i przed ikoną się modlimy. Pocałunek jest aktem wybitnie personalnym. Nikt przy zdrowych zmysłach nie całuje martwych przedmiotów. A jeśli całujemy przedmiot, to tylko ze względu na osobę do której należy lub którą reprezentuje. Modlitwa przed ikoną również nie jest „zwykłą” modlitwą (o ile modlitwę w ogóle możemy nazwać czymś zwykłym). Chodzi tutaj o to, że przed ikoną nie stajemy jak przed każdym innym obrazem sakralnym. Obrazy sakralne posiadają swoją wartość o tyle, że przypominają nam świętych, pozwalają nam sobie ich wyobrazić, skupić uwagę itp., czyli mówiąc inaczej angażują nasze zmysły zewnętrzne i wewnętrzne. Ikona oczywiście również spełnia te zadania, ale jednak jest ona czymś więcej. Przed ikoną stajemy nie tylko jako osoby zaangażowane w modlitwę rozumianą jako proces zwracania się do Boga. Przed ikoną nie tylko stajemy po to, żeby „mówić”. Przed ikoną stajemy przede wszystkim po to, żeby słuchać, kontemplować. Dlatego przed ikoną nie musimy wypowiadać pewnych modlitw, ale powinniśmy pozwolić się uwieść ikonie i pozwolić jej mówić. Ikona ma tą ogromną siłę ekspresji, dzięki której ona sama opowiada nam, a nawet objawia żywą Ewangelię. I nawet jeśli przed ikoną wypowiadamy konkretne, przypisane modlitwy, to ikona nam wyjaśnia treść owych modlitw.

Nie jest więc dziwne, że ikona, która integralnie jest złączona z liturgią początkowo nie istniała jako odrębne malowidło wykonywane na desce. Początkowo ikony malowano po prostu na ścianach świątyń. We wczesnym chrześcijaństwie uważano nawet, że umieszczanie świętych wizerunków poza przestrzenią świętą, w której sprawowana jest liturgia po prostu nie przystoi. Z czasem jednak zaczęto malować ikony na deskach pokrytych gruntem wapiennym, co jest pewnego rodzaju artefaktem formy wyrosłej z jej właściwego miejsca. Ikona umieszczona w ten sposób w naszych mieszkaniach zachowuje duchową łączność ze świątynią i jest jakby jej przedłużeniem. A to ma kolosalne znaczenie dla jej rozumienia.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “hermeneutyka ikony – część I

  1. Pingback: hermeneutyka ikony – część II | okno

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s