dlaczego ta noc jest inna od wszystkich pozostałych nocy?

intro.jpgZbliża się Pascha, czyli najbardziej uroczysty czas w całym roku liturgicznym. Z tego też względu, przyjrzymy się ikonom, które mogą nas przybliżyć do przeżycia istoty tego wyjątkowego święta.Wpis ten będzie jednak różnił się od pozostałych wpisów na naszym blogu.

Zazwyczaj staraliśmy się po prostu odczytywać głębie Prawdy wyrażonej w ikonach. W tym przypadku będzie nieco inaczej. Punktem wyjścia będzie oczywiście ikona. Jednak nie będzie to proste odczytanie treści ukrytej w znakach i symbolach wschodniego malarstwa. Ikona będzie tutaj raczej pretekstem do zastanowienia się nad głębią i znaczeniem tego przedziwnego wydarzenia, które trwało od czwartkowego wieczoru do piątkowego popołudnia. A był to czas zupełnie wyjątkowy. Było to kilkanaście godzin, które zupełnie zmieniły bieg wszechświata.

To jest zadziwiające, że ogromny wszechświat, z milionami galaktyk, wszechświat, który liczy sobie niemal 14 miliardów lat został przemieniony w ciągu kilkunastu godzin, na jednej planecie, która jest pyłkiem w obliczu ogromu kosmosu, w jednej miejscowości zwanej Jeruzalem. Kilkanaście godzin na peryferiach świata stało się jakby klinem wbitym w jego rdzeń, który przemienił totalnie wszystko. To pokazuje ogrom mocy Bożej, Jego hojność i skromność jednocześnie. A wszystko zaczęło się dziać podczas obchodów żydowskiego święta paschy.

Było to największe święto żydowskie, upamiętniające wyjście Izraelitów z Egiptu – z domu niewoli. Celebracja tego święta rozpoczynała się od swoistego rytuału, w którym najmłodszy domownik zadawał pytanie: „Dlaczego ta noc jest inna od wszystkich innych nocy?”. W odpowiedzi, ojciec rodziny odpowiadał: „Ta noc jest inna, ponieważ tej nocy nasz Pan wywiódł nas z domu niewoli…”, po czym zaczynał snuć hagadę paschalną, przypominającą plagi egipskie, dzięki którym Bóg uwolnił uciskanych Izraelitów by poprowadzić ich do ziemi obiecanej. Dla żydów nie była to jednak tylko opowieść o rzeczach przeszłych, ale było to urzeczywistnienie tej opowieści. W ten sposób podczas święta paschy wszyscy uczestniczyli w tym wydarzeniu, wszyscy byli wiedzeni przez Mojżesza i wszyscy doświadczali wolności, której sprawcą był Bóg.

W takich okolicznościach rozgrywała się właśnie Ostatnia Wieczerza, która swoim znaczeniem niepomiernie przewyższa wydarzenia izraelskiej paschy. Niewątpliwie ten wieczór, który miał miejsce dwa tysiące lat temu zainaugurował najbardziej uroczystą chwilę w dziejach świata. Czytając Ewangelię niemal da się wyczuć dostojny nastrój, pewnego rodzaju smutek pomieszany z nabożnym poczuciem bliskości Boga, który jest i działa. Ewangeliczną opowieść o tych wydarzeniach, pomimo tragizmu sytuacji spowija atmosfera niezrównanej powagi… Co jednak wydarzyło się podczas tych kilkunastu godzin? Dlaczego to wydarzenie było tak uroczyste i niepowtarzalne? Dlaczego jest to wydarzenie tak doniosłe, że nic wcześniej, ani nic później nie będzie już ważniejsze od tego, co wydarzyło się tamtej nocy?

My, chrześcijanie kościoła Zachodniego, jesteśmy przyzwyczajeni do odczytywania wydarzeń paschalnych w duchu nabożnego rozrzewnienia. Towarzyszy nam tkliwość i współczucie dla tego Sprawiedliwego, które oddał za nas swoje życie. Ewangelia jednak jest o wiele głębsza niż nam się wydaje i nie opowiada jedynie o śmierci sprawiedliwego. A głębię tej opowieści kryją w sobie także wschodnie ikony.

1chetyrehchastnaya_ikona.jpg

Przedstawienie, które kreśli tę przedziwną opowieść, rozpoczyna się od sceny w Wieczerniku. Właściwie w Wieczerniku wszystko się zaczęło. Jezus właśnie w tym miejscu ustanowił sakrament swojego Ciała i Krwi. Wskazując na chleb i wino Jezus z mocą oświadczył, że to jest Jego Ciało i Krew, a słowa te były i są tak intensywne i boskie, że nie tylko były opisem rzeczywistości, wydobywającym głębsze, symboliczne znaczenie tego, co się dzieje, ale były słowami stwarzającym rzeczywistość, a ich brzmienie do dzisiaj dźwięczy we wszystkich kościołach świata. Podobnie jak na początku stwarzania Bóg słowem określał, co ma się stać i to się urzeczywistniało, tak tutaj Chrystus, człowiek-Bóg wypowiada dostojne „To jest…” i to, na co wskazywał, stawało się rzeczywistością. Jednocześnie Jezus deklarował, że to Ciało i ta Krew zostaną ofiarowane za zbawienie świata. Dalsze wydarzenia były więc w pewnym sensie konsekwencją słów Prawdy płynących z ust Chrystusa.

Ciekawym szczegółem jest fakt, że ikona nie wyróżnia, jak robią to przedstawienia zachodnie, Judasza który zdradził. Jakby chciała nam powiedzieć, że potencja zdrady leży w każdym z nas. Że w naszych uszach i ustach mogą rozbrzmiewać słowa Prawdy, ale też mogą rodzić się słowa kłamstwa i zdrady. A pomimo tego fatalnego konfliktu ludzkiej wolności, cała scena ikoniczna, pomimo istniejącego jeszcze rozproszenia widocznego w postawie rozmawiających apostołów dąży do pewnej ich organizacji w jedną całość. Zaczynają się tutaj więc stykać dwa odmienne świat – załamanej wolności i jednoczącego ocalenia.

2chetyrehchastnaya_ikona.jpg

Drugi segment ikony przedstawia umywanie nóg. To też jest ciekawe, że scena ta została przekazana nam jedynie przez Ewangelistę Jana. I co jeszcze ciekawsze, właśnie ta Ewangelia w całej swojej narracji jest na wskroś Eucharystyczna. Można powiedzieć, że w całości jest ona teologicznym traktatem o Eucharystii. A jednocześnie jest to jedyna z kanonicznych Ewangelii, która nie zawiera opowieści o jej ustanowieniu. W miejscu, w którym inni ewangeliści cytują słowa konsekracji, Jan opowiada o umywaniu nóg.

3chetyrehchastnaya_ikona

Po wieczerzy uczniowie wraz z Jezusem udali się do Ogrodu Oliwnego. Wybór tego miejsca nie jest przypadkowy. Jezus poszedł do ogrodu, w którym panowała noc. Ikona na polu przedstawiającym to wydarzenie ukazuje nam podwójne przedstawienie: Jezusa stojącego przed Ojcem i modlącego się, oraz Jezusa zwracającego się do swoich uczniów. Ogród nawiązuje tutaj do ogrodu Eden, w którym pierwszy Adam stojąc przed Bogiem dokonał pierwszego aktu nieposłuszeństwa. Jezus idzie teraz właśnie do tego samego ogrodu, ale już zdeformowanego i opanowanego przez moce ciemności i jeszcze raz staje przed Ojcem, jakby chciał powtórzyć, już jednak w skrajnie innych warunkach, wybór Adama, przemieniając tym samym bieg historii. Modlitwa Jezusa jest dokładnie odwzorowaniem odwrotności tego, co się stało w raju. W Edenie Adam stał wobec woli Boga i wybrał wolę własną. Tutaj Jezus stoi wobec własnej woli popychanej strachem, i wybiera to, co się podoba Ojcu.

Wejście do tego przeklętego ogrodu było wejściem do krainy utraconej, do świata, w którym zostały zrujnowane boskie prawa, w którym panuje grzech i śmierć. Ikona przedstawia to symbolicznie, malując apostołów śpiących w grocie symbolizującym grób. Sen w języku ewangelii jest śmiercią, podobnie jak przedstawienie groty ukazuje krainę umarłych. Jezus staje zatem w miejscu, które stanowi w pewnym sensie topos człowieka grzesznego. To jednak nie jest topos Syna Bożego, i właśnie ten fakt decyduje o wyjątkowości tych kilku straszliwych godzin, które zaczynają się rozgrywać.

Bóg jest Wszechwiedzący i Wszechmocny. Istnieje jednak taka rzeczywistość, której Bóg absolutnie nie zna, która jest Mu obca i całkowicie przeciwna Jego naturze. Tą rzeczywistością jest właśnie grzech. Każde nasze ludzkie cierpienie, chociaż jest dla nas czymś tragicznym, jest jednak cząstką naszej przestrzeni, jest czymś poniekąd nam znanym. Można powiedzieć, że każde nasze cierpienie jest czymś ludzkim. Jest ono oczywiście zawsze skandalem trudnym do uniesienia, bo jednak nie jest ono czymś, co zostało nam dane od początku – nie jest ono czymś naturalnym względem czystej natury dziecka Bożego. Jednak po naszym wejściu w grzech, po zgodzie na grzech, nasza natura stała się grzeszna, a cierpienie stało się cierpieniem ludzkim.

Inaczej rzecz ma się z Chrystusem. On wchodząc do przeklętego ogrodu, wchodzi w przestrzeń, która jest Mu radykalnie obca. Bóg nie zna grzechu, nie rozumie jego logiki. Grzech jest przeciwieństwem Jego istoty. Zatem Chrystus wchodząc do Ogrodu Oliwnego, wchodzi w przestrzeń, która sama w sobie jest Jego negacją. Z tego właśnie powodu cierpienie Chrystusa jest największym cierpieniem jakie może istnieć. Tutaj nie chodzi o cierpienie fizyczne – które jakoś koresponduje z naszą fizyczną naturą. Nie chodzi też o cierpienie psychiczne czy duchowe, które również, aczkolwiek uderza w naszą naturę, to w jakiś sposób jest jej właściwe. Jezus wchodzi w przestrzeń, która totalnie jest przeciwna Jego naturze. W Ogrójcu wszedł On w świat, który jest odwrotnością Jego istnienia. Bóg po raz pierwszy wszedł w przestrzeń, która jest anty-panowaniem Boga, której zasad funkcjonowania On nie zna i nie pojmuje. Wszedł w antyrzeczywistość swojej boskiej istoty. Czym to musiało być dla Jezusa nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić. Ewangelia pokazuje nam jedynie skromne skutki tego wydarzenia w postaci Jezusa – Pana Chwały, który omdlewa i poci się krwią. Cierpienie, w które wszedł Jezus jest cierpieniem, które można porównać jedynie z piekłem – totalnym zaprzeczeniem życia i szczęścia. I właśnie w takich okolicznościach Jezus staje przed Ojcem i wobec nieskończonego strachu zgadza się na Jego wolę. Od tego momentu bieg świata zaczyna się odwracać.

Po grzechu świat i ludzkie życie zmierzają nieuchronnie od narodzin do śmierci. Nasze pragnienia i dążenia biegną natomiast w kierunku przeciwnym. Jesteśmy w stanie zrobić wszystko, żeby uniknąć najmniejszego zagrożenia i wydłużyć nasze życie chociażby o kilka minut. To co robi Jezus jest jakby pójściem pod prąd nurtu grzesznego świata. On w swojej Ewangelii zmierza do samego centrum zła, do jądra ciemności, żeby posłuszeństwem woli Ojca rozsadzić korzeń grzechu. Ewangelia spektakularnie opowiada o tym, jak Boży Syn dosłownie biegnie do Jerozolimy, wyprzedzając uczniów, chociaż wie, że właśnie tam zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Idzie zatem pod prąd. Świat się rozprasza ku peryferiom władzy Boga, a On zmierza do przeklętego centrum, do samego środka Ogrodu, w którym znajduje się drzewo życia.

4chetyrehchastnaya_ikona

Od momentu zgody na wiolę Ojca, Jezus coraz bardziej w Ewangelii Janowej jest ukazywany jako Król, który zdobywa utracone królestwo. Ikona w ostatnim segmencie pokazuje Jezusa, który stoi w miejscu grobu, w którym znajdowali się uczniowie. Stoi na ich czele, co oznacza, że obejmuje królowanie. Wskazuje na siebie, wypowiadając wszechwładne JA JESTEM, wobec tych, którzy przyszli go pojmać. Nie pozwala tym samym się schwytać, ale sam oddaje swoje życie, bo to On jest tym, który panuje. Ci którzy po niego przyszli padają przed Nim na twarze, oddając Mu pokłon. Król wkracza w najciemniejsze zakamarki świata oddane przez grzech pod władanie Szatana i zaczyna je odzyskiwać… Staje się Pantokratorem – Wszechwładcą, który panuje wszędzie – nawet w krainie skrajnej ciemności, która nie jest w stanie Jezusa-światłości opanować.

Dalsza opowieść jest już narracją ukazującą totalne zwycięstwo. Wobec sądu arcykapłanów, Jezus na pytanie, czy jest Synem Bożym odpowiada ponownie „JA JESTEM”, a tym samym nie tylko przyznaje się do godności Syna, ale wypowiada hebrajskie JAHWE, przez co stwierdza jednoznacznie, że jest Bogiem. Co więcej imię Boga w Izraelu było uważane za tak święte, że nie wolno go było wypowiadać żadnemu izraelicie poza najwyższym kapłanem i to tylko raz w roku, podczas święta przebłagania. Jezus zatem w swojej odpowiedzi, z mocą oświadczył arcykapłanowi, że to On jest prawdziwym Arcykapłanem i że właśnie dokonuje się sąd – ale nie sąd nad Nim, jak sobie to oni wyobrażają, lecz sąd nad światem. A sad ten jest jednocześnie świętem przebłagania. Król w ten sposób odzyskuje władzę odebraną Bogu przez ludzki grzech. Odzyskuje utraconą jedność między Bogiem a człowiekiem w przestrzeni religijnej.

Podobnie rzecz maluje się przed Piłatem. Jezus tak samo jak wobec arcykapłanów zachowuje pełne mocy milczenie. Na pytanie dlaczego nie odpowiada, oświadcza, że to On jest tym, który panuje w tej sytuacji i nawet władza Piłata nie miałaby żadnego znaczenia, gdyby nie została Piłatowi udzielona z góry – od Ojca Jezusa. Zdumiewająca jest siła i hieratyczność Chrystusa. Z jednej strony przed Piłatem stał pobity, sponiewierany człowiek w podartych szatach. Z drugiej, w Jego obliczu jaśniał jakiś rys boskości, a oczy Jego płonęły takim żarem, że ten który mniemał, że ma władzę Go uwolnić lub skazać, zaczyna się Go bać!

Po wykonaniu wyroku – wyniesieniu krzyża na wzgórze Golgoty Jezus zostaje obnażony z szat, co również ma swoją wymowę. Chrystus staje się dokładnie taki jak Adam w Raju przed grzechem. Staje się niewinny. Człowiekowi zostaje w ten paradoksalny sposób przywrócona pierwotna godność. A na Jego krzyżu zawisła tabliczka z oświadczeniem: „To jest Król Żydowski”. Jezus natomiast wypowiada słowa wieszczące, że wszystko już „wykonało się”.

Meka Jezusa zatem była wejściem w samo jądro grzechu, wejściem w centrum zła toczącego świat i w tym centrum to zło zostało pokonane. Świat został poruszony w swoich posadach. Jezus swoim życiem jakby wszedł między bezlitosne tryby świata i swoją boską mocą rozbił je, zatrzymał i odwrócił ich bieg. Ewangelie mówią, że w momencie śmierci Jezusa Ziemia zaczęła drżeć, niebo zaćmiło się, jakby cały wszechświat doświadczył kosmicznego wstrząsu. Świątynia poruszyła się, a zasłona przybytku, oddzielająca nasz świat od miejsca najświętszego rozdarła się na dwoje… bramy raju zostały otwarte.

Zdumiewające jest również to, że ikona opowiada o tym wszystkim nie tylko przez swoją warstwę narracyjną, ale też poprzez swoją formę. Jezus wkracza do krainy ciemności, wkracza w śmierć. Natomiast ikona to wydarzenie maluje światłem. W ikonie zatem odnaleźć możemy najgłębszy sens Ewangelii Janowej, wypowiedziany w języku symboliki światła i ciemności. Światłość przyszło na świat, a ciemność jej nie ogarnęła. Jezus przyszedł ogień rzucić na ziemię, a ciemna i zlodowaciała Ziemia zapłonęła od ognia Jego miłości.

I w ten właśnie sposób, dwa tysiące lat temu przeklęty czas został rozbity. Życie ludzkie, które dotychczas wiodło od Raju, aż po najciemniejsze zakątki i peryferia świata, odwróciło swój bieg. Rozpoczął się czas powrotu.

1461636500.2449chetyrehchastnaya_ikona

Czteroczęściowa ikona: Ostatnia Wieczerza, Umywanie nóg, Modlitwa w Ogrójcu, Zdrada Judasza; Rosja, koniec XV w.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s